fotomontaż

Nigdy nie byłem fanem Pana Kleksa. Rudy czarodziej nie wzbudzał mojego zaufania. Tym bardziej zaskoczyło mnie, kiedy Piotrek Fronczewski przyjął tytułową rolę w ekranizacji książki Brzechwy.
Pewnego dnia odwiedziłem nawet plan filmowy. Kiedy zobaczyłem kostiumy ganiających po planie aktorów i statystów pomyślałem: „Co tu się odwala? Co oni brali?”. Pośrodku nich stał zaś Piotrek w idiotycznej rudej peruce, ze sztuczną brodą i doklejonymi piegami. Podszedłem do niego i wygarnąłem prosto w twarz: „Stary, odwaliło ci? Popatrz na siebie!”
Potem długo rozmawialiśmy o jego karierze i o tym czym mógłby się zająć. Piotrek przyznał, że trochę się pogubił. Zaproponowałem mu, żeby przyszedł na trening karate, które sam trenowałem od wielu lat. „To coś bardziej męskiego, niż granie rudego czarodzieja” – powiedziałem.
Piotrek przyszedł i spodobało mu się. Co prawda nigdy nie ćwiczył regularnie, ale karate zainspirowało go do tego stopnia, że jakiś czas później nagrał płytę „Franek Kimono”, a utwór King Bruce Lee Karate Mistrz stał się absolutnym hitem.
——————-
Źródło zdjęcia: http://bit.ly/2wTFBps
Przedstawiona historia jest nieprawdziwa i ma charakter humorystyczny.