fotomontaż

Neil tuż przed rozpoczęciem misji Apollo 11 zdradził mi w tajemnicy, że bardzo się boi. Mówił, że wcale nie chce lecieć na ten cholerny Księżyc i że najlepiej by było jakby się rozchorował. Zdradził mi nawet, że wyszedł na dwór z mokrą głową, ale to nic nie dało. Poradziłem mu, żeby zjadł surowego ziemniaka, ale to też nie przyniosło oczekiwanych efektów. Neil miał bardzo silny organizm.
Tuż przed wejściem do modułu załogowego, Neil znów miał kryzys. Mówił, że nie leci i koniec. Powiedziałem mu wtedy: „Neil, wsiadaj do tej cholernej rakiety! Dla ciebie to tylko jeden krok, a dla ludzkości to będzie wielki krok”. Później, stawiając pierwsze kroki na Księżycu sparafrazował nieco moje słowa…