fotomontaż

Elvis nie był moim najbystrzejszym uczniem. Z trudem trafiał w klawisze, nie mógł wysiedzieć na miejscu i szybko się nudził. Często traciłem do niego cierpliwość.
Pewnego dnia, kiedy Elvis znów przyznał się, że nie ćwiczył w domu zdenerwowałem się. Zacząłem krzyczeć, że powinien rzucić te lekcje. Powiedziałem, że już lepiej by było gdyby zamiast grać, śpiewał.
Wówczas nie wiedziałem, że Elvis tak mocno weźmie sobie do serca te słowa. Dzień później zapisał się do chóru, gdzie od razu rozpoznano jego talent. Tak zaczęła się niezwykła kariera…